Izabela miała w domu strusia. I czemu tu się dziwić? Jedni mają psy, inni koty, można opiekować się chomikami, kanarkami, to dlaczego by nie przygarnąć większego ptaka? Dostała go na osiemnaste urodziny od młodszego braciszka, który podsłuchał kiedyś rozmowę Izabeli z jej siostrą, a w zasadzie fragment rozmowy. Chodziło o zdanie: „każda dziewczyna marzy o wielkim ptaku”. Chłopak nie usłyszał, ani nie zrozumiał całości, ale chciał dobrze. I tak struś towarzyszył Izabeli od tamtych urodzin.
Polubiła stworzenie od razu, choć niejednokrotnie wyprowadził ją z równowagi. Jak choćby przedwczoraj, kiedy zjadł jej kamerkę internetową. Nie wspominając o zdjęciach, które podziubał. Ale nie potrafiłaby pozbyć się go. Przyzwyczaiła się do zdziwionych spojrzeń, kiedy wychodziła ze strusiem na dłuższe spacery, kontrolując go przy pomocy długiej, specjalnie przygotowanej smyczy. Uwielbiała te momenty, gdy struś przyjaźnie, bardzo delikatnie dziubał jej ramię. Gdy obejmował ją skrzydłem. To rekompensowało chwile, gdy musiała sprzątać po nim nieczystości.